Wstęp
Czym są duchy?
Skąd się biorą duchy?
Podział duchów
Komunikacja z zaświatami
Opętanie
Poltergeist
Ruchome trumny
Czym jest ufo?
Incydent Roswell
Sekcja zwłok obcego
Ufo nad pustynią Kalahari
Trójkąt Bermudzki
Samozapłon
Papieskie proroctwa
Widmo Lady
Obraz, który niszczy i zabija
Schody Św. Józefa
Wieczne ciała
Trójkąt Bermudzki
Po raz pierwszy pojęcie "Trójkąt Bermudzki" pojawiło się w czasopiśmie "Argony" w 1964 r. Jego autorem był Vincent Addis. Pojęcia Trójkąt Bermudzki użył w artykule pt.: "The deadly Bermuda Triangle" czyli Śmiertelny Trójkąd Bermudzki. Kiedy mowa jest o trójkącie Bermudzkim, mamy na myśli obszar między Miami, Puerto Rico i Bermudami. Rozgłos, obszar ten zyskał wraz z historią zaginięcia eskadry pięciu amerykańskich myśliwców bombardujących. Chodzi o słynny już dziś "lot 19". Oto ta historia. Pięć jednosilnikowych samolotów, (z tylu składał się "patrol 19") o godzinie 14:10 wystartowało z bazy Fort Lauderdale na wschodnim wybrzeżu Florydy. Lot miał trwać 2 godziny. Miał to być lot ćwiczebny w celu trenowania bombardowania celu nawodnego (wraku okrętu, w okolicy wysp Hens i Chickens), na wschód od wybrzeża. Wszystkie samoloty miały tyle paliwa, że powinno im starczyć na 1500 kilometrów lotu. Mieli przelecieć 250 km wprost na wschód w kierunku Bahamów, po czym skręcić na północ i po 65 km zawrócić w kierunku południowo zachodnim do bazy. Lotem dowodził instruktor, porucznik Charles Caroll Taylor. Po wykonaniu zadania i zmianie kursu w kierunku bazy, Taylor zorientował się, że coś jest nie tak. Stwierdził on, że dowodzony przez niego patrol samolotów, nie znajduje się tam, gdzie powinien. Należy pamiętać w tym miejscu o narzędzia nawigacyjnych, jakie posiadały ówczesne samoloty. Nie rzadko ograniczały się one do zegarka i kompasu oraz własnej orientacji w terenie. Wiejący wówczas silny wiatr północno-wschodni zepchnął samoloty na wschód co stało się bezpośrednią przyczyną zdarzeń, których seria doprowadziła do tragedii. Porucznik Taylor, który stracił orientację sądził, że przelatuje nad Key's, na południu Florydy. Faktycznie jednak znajdował się nad wyspą Andros, położoną na wschodzie. Taylor utrzymał więc obrany kierunek, licząc na odnalezienie brzegów Florydy. Nie zdawał sobie jednak sprawy, że prowadzi swoich podkomendnych na pełne morze. O godzinie 16:00 por. Taylor nagle zdał dowództwo nad eskadrą innemu kapitanowi Stiversowi, który po 15 minutach meldował do bazy "nie wiemy gdzie się znajdujemy, przelecieliśmy chyba nad Florydą, jesteśmy nad zatoką Meksykańską". Z rozmów pilotów wynikało, że kończy im się paliwo, a narzędzia pokładowe zwariowały i każde z nich dawało inne odczyty. Nagle usłyszano krzyk Stiversa "Mój Boże! Wygląda jakbyśmy wkraczali w białą wodę... Jesteśmy kompletnie zgubieni... Nie lećcie za nami... Oni wyglądają, jak gdyby przybyli z innego świata..." Mijały minuty, a Taylor, pomimo wezwań z ziemi nie zrozumiał popełnianego przez siebie błędu. Pogoda zaczęła się załamywać, zachodziło słońce i zbliżała się bezksiężycowa noc. O godzinie 19:04, nadeszła ostatnia wiadomość od patrolu, któremu zaczęło brakować paliwa. Lotnicy musieli lądować na morskich falach. Było to bardzo niebezpieczne. Tym bardziej, iż piloci, którzy lecieli w patrolu z Taylorem, byli to uczniowie, którzy nigdy tego wcześniej nie robili. Ich szanse przeżycia były bardzo niewielkie. Avengery czyli samoloty "lotu 19" mogły utrzymywać się na wodzie przez kilkadziesiąt sekund. O godzinie 19:27 wystartowały dwa hydroplany ratownicze zwane "latającymi bombami" (nazwa ta brała się stąd, iż samoloty te miały problemy ze szczelnością baków paliwa). Dokładnie 23 minuty po starcie, w wyniku eksplozji, którą widziała załoga okrętu SS Gainess Mill, jeden z hydroplanów znika. Co było przyczyną eksplozji nie wiadomo. Drugi hydroplan prowadził dalej poszukiwania "lotu 19". Trwało to do godziny 6:15 następnego dnia. Poszukiwania jednak nie dały rezultatu. Następne dni poszukiwań również nic nie dały. Ważny jest tu fakt, iż w okolicy zaginięcia samolotów głębokość oceanu sięgała nawet kilka tysięcy metrów, a Prąd Zatokowy mógł przenosić wraki o kilkadziesiąt kilometrów. W maju 1991 roku a więc po prawie 50 latach odnaleziono u wybrzeży Florydy, resztki 5 Avengerów. Sądzono, że chodzi o samoloty z "lotu 19". Skąd te domysły, iż chodzi właśnie o ten lot. Otóż na pięciu wrakach leżących w promieniu ok. 250 m były oznaczenia Fort Lauderdale, a jeden z nich miał numer 28. Taki sam numer miał samolot dowodzącego "lotem 19" porucznika Taylora. Radość z odnalezienia wraków była jednak przedwczesna. Okazało się po sprawdzeniu, że odnalezione samoloty rozbiły się tu w czasie kilku innych misji. "Lotu 19" nie odnaleziono do dnia dzisiejszego.