Wstęp
Czym są duchy?
Skąd się biorą duchy?
Podział duchów
Komunikacja z zaświatami
Opętanie
Poltergeist
Ruchome trumny
Czym jest ufo?
Incydent Roswell
Sekcja zwłok obcego
Ufo nad pustynią Kalahari
Trójkąt Bermudzki
Samozapłon
Papieskie proroctwa
Widmo Lady
Obraz, który niszczy i zabija
Schody Św. Józefa
Wieczne ciała
Poltergeist
Teraz możesz się zacząć bać, bo masz do czynienia z najstraszliwszymi i najbardziej złymi duchami. To Poltergeisty - duchy, które mogą rujnować ludziom życie. Jedni uważają je za zbłąkane dusze zmarłych, inni za przejaw niezwykłych mocy ludzkiego umysłu. O to typowe przejawy aktywności poltergeista, które pozwalają odróżnić go od zwykłego nawiedzenia: dziwne dźwięki, pukanie, skrzypienie i szelesty, przemieszczanie przedmiotów martwych, zarówno na oczach domowników, jak i pod ich nieobecność, znikanie różnych przedmiotów, które następnie pojawiają się (czasami może to trwać kilka tygodni), nagłe pojawienie się małych przedmiotów, pojawiające się na ścianach, meblach i kartkach papieru napisy, zniszczenia sprzętów domowych, przemeblowanie, nagłe popychanie domowników przez niewidzialne siły. To znaki, że czas zacząć się bać, bo możemy mieć do czynienia z poltergaistem. Nazwa poltergeist pochodzi z języka niemieckiego i oznacz właśnie "hałaśliwego ducha". Jest to o tyle adekwatne, że poltergeisty naczęściej manifestują swoją obecność właśnie dziwnymi, głośnymi dźwiękami. Można by zadać sobie w tym miejscu pytanie czym różni się poltergeist od zjawy? Odpowiedź jest prosta. Miejscem zasiedlenia. Zjawy wiążą się z miejscem, natomiast poltergeisty z osobą. Gdziekolwiek się przeprowadzi osoba nawiedzona, poltergeist podąża za nią. Najczęściej, choć zdarzają się wyjątki, poltergeist wybiera sobie dzieci, zwykle dziewczynki. Przeważnie takie, które znajdują się pod wpływem silnego, jak na swój wiek, stresu. Oto przykład. Jest sierpień roku 1992, Portsmouth, Anglia. Rodzina państwa Griggs'ów wprowadza się do nowego domu. Po około 2 miesiącach w domu zaczyna dziać się coś niezwykłego. Samoistnie przemieszczają się meble, pojawiają się dziwne hałasy, których nie sposób zahamować i których źródła powstawania nie można zidentyfikować. Rodzina Giggs'ów zaczęła zastanawiać się, czy decyzja a zmianie miejsca zamieszkania była słuszna. Wszystko wskazywało na to, że ów rodzina została nawiedzenia przez poltergeista. Szczególnie intensywna obecność ducha była na parterze domu, intensywność jego była tam tak duża, że domownicy woleli tam w ogóle nie wchodzić. W końcu pani Griggs wezwała na pomoc księdza i medium. Diagnoza postawiona przez te dwa niezależne ciała była jednoznaczna. To córka państwa Giggs'ów - Jasmin, w którą "wszedł" duch byłego lokatora jest przyczyną niesamowitych zjawisk, które mają miejsce w domu. Źródłem tych przypuszczeń był fakt, że Jasmin nagle zaczęła mówić dziwnym akcentem, a głos, który wydobywał się z jej ust brzmiał jak głos dorosłego człowieka. Cóż było robić. Pani Giggs znów poprosiła o pomoc - tym razem inne medium. To zidentyfikowało ducha - był to mężczyzna, z którym Jasmin zdążyła się "zaprzyjaźnić". Słynny badacz zjawisk paranormalnych Andrew Green, potwierdza "skłonność" poltergeistów do nawiedzania małych dziewczynek. Z jego doświadczeń wynika,że często niewytłumaczalna aktywność przedmiotów martwych przypisywana poltergeistowi jest w rzeczywistości wynikiem psychokinezy - czyli zdolności niektórych ludzi do przemieszczania przedmiotów i wytwarzania dźwięków tylko za pomocą sił własnego umysłu. Najczęściej zdolności psychokinetyczne wykazują ludzie, którzy przeżyli silny wstrząs psychiczny. Na potwierdzenie swojej teorii Andrew Green przytacza historię rodziny Johnson'ów z Gravesend w hrabstwie Kent i ich syna, którego rodzice przekonani byli, że ich czteroletni syn został nawiedzony przez jakąś tajemniczą istotę. W ich domu od pewnego czasu słychać było dziwne dźwięki a przedmioty same się przemieszczały. Urządzenia elektryczne same włączały się i wyłączały. Zjawiska te nasilały się w obecności chłopca. Kiedy matka zobaczyła w końcu coś, co określiła jako "niewyraźną postać mnicha schodzącego po schodach", państwo Johnson, w obawie o swoje dziecko, zdecydowali się zwrócić do kogoś o pomoc. W czerwcu 1983 roku skontaktowali się właśnie z Andrew Green'em. Ten kiedy jechał do ich domu, przeglądał swoje notatki. Zdziwiła go postać mnicha, ponieważ dom, w którym mieszkali Johnson'owie, nie miał żadnych powiązań z jakimkolwiek klasztorem, nawet historycznych. Wyglądało na to, że mnich to po prostu wytwór wyobraźni pani Johnson, przerażonej perspektywą spotkania ducha. Wszystkie przesłanki - dziwne dźwięki, włączanie i wyłączanie się urządzeń elektrycznych, przemieszczanie się przedmiotów oraz panująca w rodzinie napięta atmosfera - skłoniły Greena do wniosku, że to nie duch jest przyczyną tych niepokojących zjawisk, lecz tzw. powracająca psychokineza spontaniczna (RSPK - od ang. Recurrent Spontaneous Psychokinesis). Najczęściej dotyczy ona osób żyjących w ciągłym napięciu. Kiedy A. Green poznał lepiej sytuację badanej rodziny, był już pewien, że bezpośrednim źródłem zakłóceń nie jest poltergeist, lecz ich czteroletni synek. Green uznał, że chłopiec na pewno czuje się niekochany i zaniedbywany. Rodzice zgodzili się z twierdzeniem Greek'a, że rzeczywiście, odkąd ojciec chłopca stracił pracę, w rodzinie nie działo się najlepiej. Za radą Green'a państwo Johnsonowie podjęli próbę przywrócenia w domu normalnych, ciepłych stosunków. Wkrótce potem ustały wszelkie dziwne zjawiska w ich domu. To pokazuje jak łatwo dziwne zjawiska wywołane mocą ludzkiego umysłu można mylnie uznać za przejaw aktywności sił nadprzyrodzonych - poltergeista. Green uważa, że wszystkie niewytłumaczalne zjawiska przypisywane dotąd działalności poltergeistów mają swe źródło w niezbadanych obszarach podświadomości ludzi, którzy żyjąc pod wpływem silnego stresu nie potrafią znaleźć właściwego ujścia dla skumulowanej energii psychicznej. Innym przypadkiem nawiedzenia przez poltergeista była sprawa opisana przez Guy Lyon Playfaira w książce pt.: "This House is Hunted" (Ten dom jest nawiedzony). Zdarzenie miało miejsce w Enfield w Wielkiej Brytanii w sierpniu 1977 roku. Przez 14 miesięcy, mieszkanie Peggy Hodgeson było krok po kroku demolowane przez jakieś tajemnicze siły. Meble same się przesuwały, przedmioty uległy zniszczeniu, a na ścianach samoistnie pojawiały się napisy. Zjawiska te nasilały się w obecności 11 letniej Janer, córki gospodyni. A więc znów dziecko. Zajmujący się tymi zjawiskami Plaifair opracował własną teorię dotyczącą powstawania energii wywołującej efekt poltergeista. Według niego źródłem owej energii jest szyszynka - gruczoł odpowiedzialny za wydzielanie hormonów płciowych. W okresie rozwoju hormony są źródłem energii. Kiedy dziecko niespodziewanie dostaje taki zastrzyk nieznanej mu dotychczas energii, musi ją rozładować. A jeśli nie potrafi jej wykorzystać, zostaje ona niejako "zawłaszczona" przez niematerialne istoty i zużyta do ich własnych celów. Wielu ludzi podziela zdanie Plafaira na temat przyczyn tajemniczych zjawisk. Wierzą oni, że powstają one wskutek aktywności jakichś inteligentnych, złośliwych i niematerialnych istot. W 1972 roku w Toronto podjęto próbę udowodnienia, że we wszystkich przypadkach RSPK nie ma mowy o ingerencji istot nadprzyrodzonych. Ośmiu członków Kanadyjskiego Towarzystwa Badań Psychotronicznych za pomocą własnej energii powołało do życia fikcyjną postać - niejakiego Filipa, zmarłego jakoby w XVII wieku. Po kilku miesiącach cotygodniowych seansów Filip zaczął oznajmiać swoje przybycie pukaniem, można było porozumiewać się z nim. W pewnym momencie nauczył się nawet podnosić stolik, specjalnie dla potrzeb rejestracji telewizyjnej. Był to pierwszy przypadek zamierzonego wywołania efektu RSPK - punkt zwrotny w badaniach zjawisk paranormalnych. Niestety, doświadczenie to nie rozstrzygnęło wątpliwości, gdyż uczestniczący w nim badacze nie potrafili w wystarczający sposób wykazać, że zjawiska, jakie zachodziły w czasie ich seansów, w rzeczywistości były wywołane przez nich, a nie na przykład przez poltergeista. Również inne próby wyjaśnienia mechanizmu RSPK nie przyniosły zadowalających rezultatów (badaniom poddano Janet Hodgeson o której pisze wyżej oraz Matthew Manninga, który w latach 70 - tych zasłynął jako medium). U obu tych osób stwierdzono zdolność do jasnowidzenia i przesuwania przedmiotów na odległość, lecz nie wyjaśniono, skąd wzięły się te ich umiejętności. Badacze zjawisk paranormalnych wciąż poszukują wyjaśnienia zjawiska poltergeista. Pewne fakty wskazują na to, że rzeczywiście mamy tu do czynienia z niezwykłymi siłami, jednak nikt jak dotąd nie potrafi udowodnić, że siły te są świadectwem istnienia życia pozagrobowego. Na pełne wyjaśnienie tego zjawiska przyjdzie nam pewnie jeszcze poczekać.