Wstęp
Czym są duchy?
Skąd się biorą duchy?
Podział duchów
Komunikacja z zaświatami
Opętanie
Poltergeist
Ruchome trumny
Czym jest ufo?
Incydent Roswell
Sekcja zwłok obcego
Ufo nad pustynią Kalahari
Trójkąt Bermudzki
Samozapłon
Papieskie proroctwa
Widmo Lady
Obraz, który niszczy i zabija
Schody Św. Józefa
Wieczne ciała
Incydent Roswell
To chyba jeden z najbardziej znanych na świecie przypadków spotkania ludzi z obcymi. Na jednej z pustyń w Stanach Zjednoczonych miało miejsce zdarzenie, które mogło zmienić nasze spostrzeganie obcych, a nawet mogło doprowadzić do niewyobrażalnych wręcz zjawisk w otaczającym nas świecie. Chodzi oczywiście o rozbicie się statku kosmicznego obcych na Ziemi. Zdarzenie lub wypadek ten, jak kto woli, początkowo ogłoszony przez wojska amerykańskie, wzbudził spore zainteresowanie. Tak wielkie, że później zaprzeczano, że coś takiego w ogóle miało miejsce. To jedna z największych tajemnic strzeżona do dzisiaj w USA. Oczywiście nie brak jest hipotez, iż to tak naprawdę nigdy się nie wydarzyło, lub, że to rzecz wymyślona specjalnie przez amerykanów. Fakt jednak, iż przez prawie pięćdziesiąt lat jest to utrzymywane w takiej tajemnicy świadczyć może, iż incydent w Roswell to fakt autentyczny i udokumentowany. Tym bardziej fakt wiarygodny, iż wiele z tych informacji o nim pochodzi z zapisków odnalezionych w bazie wojskowej w Roswell. Jak to się zaczęło?Cofnijmy się o pięćdziesiąt lat. Jest 3 lipca 1947 roku. Marc Brazel, właściciel rancza, jedzie rano sprawdzić stado swych owiec. Ku swemu zdziwieniu na ranczo są nie tylko owce, ale wiele dziwnych szczątków o zdumiewających właściwości fizycznych (były bardzo twarde, a na nich znajdowały się jakieś napisy, w nieznanym języku, przypominające hieroglify). Brazel zabiera kilka elementów i udaje się do swego wujka, aby mu je pokazać. Później informuje o swym znalezisku miejscowego szeryfa. Ten natychmiast zawiadomił lotnisko wojskowe i udał się na farmę Brazela by obejrzeć szczątki. Gdy zjawiają się wojskowi specjaliści natychmiast zamykają teren na parę dni i oczyszczają go ze wszystkich szczątków, zabierają części wraku i zawożą je samolotami B-29 do bazy w Roswell. Rankiem, 8 lipca 1947 roku pułkownik William Blanchard, komandor grupy 509, mającej siedzibę w Roswell, podaje masmediom wiadomość, że odnaleziono wrak latającego dysku. Wiadomość ta staje się numerem jeden wszelkich wiadomości w prasie, radiu i telewizji. Jednak parę godzin później, generał Roger Ramey, z lotniska Fort Worth w Texasie, przekazuje opinii publicznej kolejną wiadomość. Stwierdza on, że pułkownik William Blanchard popełnił ogromną pomyłkę i że ten niezidentyfikowany obiekt latający to nic innego jak balon meteorologiczny. Kto mówił prawdę? Ci, którzy pracowali z Blanchardem mówili, że był on człowiekiem, który nie przyniósłby wstydu tak elitarnej grupie, jaką była grupa 509. Można więc przyjąć, że wiadomość Blancharda była tą prawdziwą. Poza tym generał Ramey, który dementował wiadomość pułkownika przekazując ją ludziom znajdował się 400 mil od miejsca katastrofy. Inny znaczący fakt. Na dzień przed katastrofą, wieczorem, 70 mil od miejsca rozbicia się statku, nad stanem Nowy Meksyk widziano przelatujący jasny obiekt w kształcie dysku. Brazel został przesłuchany. Zarówno jemu jak i członkom elitarnej grupy 509 zabrano wszystkie szczątki i kazano milczeć. Innym żołnierzom biorącym udział w akcji związanej ze szczątkami również zakazano mówić o tym fakcie. Wojsko przekazało prasie oficjalną wiadomość, że to był balon atmosferyczny. Znaleźli się jednak świadkowie tego zdarzenia, którzy zaprzeczają temu co głosi wojsko. Najważniejszym chyba był generał T. duBose z bazy Forth Worth w Texasie. Przed swoją śmiercią, w 1992 r. wyjawił, że wówczas dostał telefon od władz rządowych, z informacją, że ma rozwiać pogłoski na temat UFO i zdjąć odpowiedzialność z przedstawicieli rządu. Inny fakt który miał miejsce 7 lipca 1947 roku. Wówczas to reporter McBoyle chciał przekazać relację z Roswell stacji radiowej w Albuquerque. Informację nadaną teleksem otrzymała niejaka Lidia Sleppy. Gdy zaczęła ją nadawać połączenie zostało nagle przerwane, a teleks zaczął przekazywać następującą informację: "UWAGA ALBUQUERQUE: NIE NADAWAĆ! POWTARZAM: NIE NADAWAĆ TEJ WIADOMOSCI! NATYCHMIAST PRZERWAĆ POŁĄCZENIE!". Nadawca tego komunikatu nigdy nie został ujawniony. Kiedy w 1975 roku, senator Barry Goldwater chciał zbadać szczątki katastrofy w Roswell nie pozwolono mu tego zrobić.Gdy zapytał - dlaczego? odpowiedziano mu, że sprawa nie może być dyskutowana z osobą postronną, nawet jeśli jest to senator. A oto co powiedział członek grupy 509 por. J.Marcel w wywiadzie telewizyjnym przeprowadzonym prawie 30 lat po katastrofie. "To na pewno nie był balon atmosferyczny, to musiał być samolot, albo jakaś tajna broń...". Zapytany o właściwości znalezionych na farmie kawałków tworzywa odparł "To nie chciało się palić... było bardo lekkie i cienkie,cieńsze nawet niż folia od opakowania papierosów... Próbowałem przerwać ten materiał - ale nie dało się, próbowaliśmy zrobić w nim dziurę 60 funtowym młotem - nic!". Jego zdaniem ten wrak był "nie z tej ziemi". W lipcu 1986 roku, profesor Robert Saurbacher, amerykański fizyk, który zajmował wysokie stanowisko w Departamencie Obrony w latach pięćdziesiątych, złamał przysięgę milczenia. Opisał ze szczegółami, jak rząd USA odnalazł i do dziś przechowuje szczątki nie jednego lecz kilku rozbitych pojazdów UFO. Potwierdził to także w 1990 r. gen. Arthur E. Exon, w jednym z wywiadów powiedział: "Analizy chemiczne, wytrzymałościowe, ciśnieniowe i inne - szczątków wykazały, że są one na pewno z kosmosu!" "Próbowaliśmy zniszczyć cienkie kawałki 'folii' wielkimi młotami i wiertłami ale to nic nie dało!". Niebawem upłynie 50 lat od tego wydarzenie, będzie więc szansa na odtajnienie dokumentacji o tym incydencie. Czy Stany Zjednoczone odtajnią interesujące wszystkich materiały to już okaże się wkrótce.